„Warszawska szkoła konserwacji” – diagnoza problemu

Kuriozalne działania urzędów konserwatorskich na terenie stolicy stają się ewenementem metod ochrony dziedzictwa w kraju. Wstydliwe i żenujące wpisy do rejestru zabytków samych konstrukcji budynków bądź ich elewacji dają podstawy do nadinterpretacji prawa oraz kreatywnego podważania założeń teorii konserwacji. Artystyczne podejście doprowadza do powstawania kolejnych „warszawskich wydmuszek” – obiektów pozbawianych nie tylko elementów konstrukcyjnych, ale samej wartości. Smutny przykład stanowi budynek SMYK’a, niegdysiejszego CDT’u, który obecnie poprawniej byłoby nazwać „żelbetową konstrukcją” niż sztandarową, powojenną realizacją architektoniczną. Pozostał szkielet odarty z wszelkich wartości – artystycznych, historycznych a nawet emocjonalnych, gdyż trudno zwaloryzować i emocjonować się nagimi słupami i stropami, na które nałożona zostanie odtworzona pierwotna elewacja. Czas pokaże, czy tak się stanie.

10256734_944511598938413_5216185606228512419_o

Odwrotne działania rejestrujemy w przypadku prac prowadzonych w gmachu audytoryjnym UW, kamienicy przy Poznańskiej 37 czy hotelu Europejskiego, które skrupulatnie wypatroszono z układu wewnętrznego, pozostawiając wyłącznie ściany elewacji. Wspaniałe architektoniczne matrioszki – niby piękne z zewnątrz, ale puste w środku. Absolutnie bez wartości, zachowane wyłącznie dla czystości sumienia i jako tło pod przyszłe zdjęcia rzeszy turystów przemierzających Trakt Królewski. Poprzez takie działania Warszawa – wybitnie doświadczona przeszłością jednostka urbanistyczna – stanie się całkowicie makietowym miastem. Iluzje zabytków, ogołoconych z wszelkich walorów, cieszyć i radować będą wyłącznie przyjezdnych, natomiast sentymenty warszawiaków codziennie będą znikać i dewaluować się. Proces ten doprowadzi do zobojętnienia i przyzwolenia na spowszednienie tej nowej formy ochrony stołecznych zabytków. Niestety.

12068875_944511608938412_3588662388669413797_o

Dodaj komentarz